poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zainstaluj moskitierę jeśli nie chcesz mieć robali na ścianach.


Kiedy dotychczasowe metody zawiodą, kiedy chcemy wieczorem przy świetle żarówki uchylić okno a w nocy nie spać w pewnym fruwającym towarzystwie jak ćmy, zielone przezroczyste stworki lub gryzące komarzyska - polecam siatkę w oknie.

W zeszłym roku nabyłam dwie paczki takowej w Netto. Przeleżały do kwietnia w szufladzie. W końcu ruszyłam tyłek i jedną założyłam.



Przez dwa dni przyzwyczajałam oczy do 'mgły' w oknie.

Na początku niedobrze mi się robiło od samego patrzenia, kręciło mi się w oczach i pod koniec dnia miałam ochotę ją zdjąć.

Od dłuższego czasu nie mam firanki w oknie, więc umieszczenie takiego cuda ot tak, było dla mojej mózgownicy szokiem optycznym.










Pomyślałam - nie będę francuskim pieskiem, dam sobie czas i dzięki temu, moskitiera nadal 'wisi'.



Dzisiaj w Lidlu, za namową sis, kupiłam inną, większą, na dwa okna, ponieważ ta z Netto wystarczyła jedynie na jedno duże. Poza tym Lidlowską można uprać w 30 stopniach, natomiast ta z Netto, nie posiada takowej informacji na opakowaniu.


Teraz mam pełen luksus - zero skrzydeł na suficie. Niestety, muchy nadal są, przyfruwają sobie z innych pokoi, w których brakuje siatki w oknach, ale i tak jest cacy. :)


Nie obyło się bez problemów.

Jak kobieta weźmie się za niektóre rzeczy, to pożal się Boże.

Oczywiście, za pierwszym razem przykleiłam tak, że okno mi się nie zamykało.

Musiałam odkleić i przykleić poprawnie :)

Nie czekałam dwóch godzin aż klej wyschnie. Naprawdę nie ma takiej potrzeby. Ale jedna rzecz jest ważna, żeby klej się trzymał, dokładnie myjemy z brudu ramę okienną.







Jeśli ktoś jeszcze moskitiery nie ma i nie chce bawić się w babcine sposoby, niech uda się do Lidla, u siebie widziałam jeszcze kilka pudełek, nie tylko białej siatki.

Pełen wypas :) Nic tylko spokojnie delektować się świeżym powietrzem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz