sobota, 1 września 2018

Zakaz wyprowadzania psów na niektórych trawnikach.


A propos mojej niedawno wysianej trawy pod blokiem.

Zakazy swoją drogą, bo i tak, większość Polaków ich nie przestrzega, ale w czym rzecz.....

Dla osób, które zastanawiają się, dlaczego nie można na wyznaczonych trawnikach wyprowadzać psów. Nie chodzi jedynie o kupy.

W bloku mamy psa, który wyprowadzany jest wtedy, gdy właściciele mają czas czy są w domu. Na ogół, pies nie może wytrzymać i musi, więc sika w jednym i tym samym miejscu.

Na zdjęciu nr 1, od prawej, mamy płat starej, już dawno wypalonej trawy. W te wakacje postanowiłam tam zasiać nową trawę, wygrabiłam spaloną, posypałam nową ziemię, zagrabiłam, posiałam, zagrabiłam jeszcze raz, podlałam.

Na pozostałych zdjęciach, widzimy rezultat. Od czasu do czasu, spryskiwałam obrzeże trawy odstraszaczem na psy. Szybko przestałam, trawą cieszyłam się bardzo krótko. Pies, zaczął ją obsikiwać, dzień w dzień, w tym samym miejscu.



Dzisiaj, po tygodniu obsikiwania, ten sam skrawek trawy, wygląda tak:

 

środa, 15 sierpnia 2018

Jęczmień pod powieką.


W zeszłym tygodniu obudziłam się z bolącym okiem i grudą pod powieką. Cierpiałam 5 dni, to było tak irytujące jak dziurawy ząb, z którego wypadła plomba. Powieka tak puchnie, że przez 3 dni chodziłam z ciągle uniesioną brwią, do tego pulsujący ból, który wędruje od kącika do kącika, aż w końcu 5go dnia powieka drętwieje.

Przypominam, że oczu nie trzemy brudnymi palcami, tylko używamy jednorazowej chusteczki.




Przyczyny powstawania są różne, mnie to nie interesowało. Po prostu miałam problem i musiałam się go pozbyć.

Przez pierwsze dwa dni robiłam okłady z czarnej herbaty. To nic nie dało.

W aptece polecili mi wiesiołka albo złotą obrączkę. Wybrałam krople z wiesiołka.


Po pierwszej aplikacji, poczułam swędzenie, tzn, że wreszcie coś zaczęło się dziać, czyli jęczmień zareagował na krople.

Wybawieniem były okłady z rumianku, to zioło jest najlepsze jeśli chodzi o takie sprawy. Żadna herbata.  W saszetkach też działa.


 Aplikowałam sobie dziennie dwa razy krople i kiedy się dało, rumianek.

6go dnia ból przeszedł, jednak zaczerwienie zostało, a jęczmień bardziej się uwypuklił.


Na tym zdjęciu jestem na rowerze i z czegoś się śmieję, zanim ktoś się przyczepi :) To jest 6ty dzień.



Dzisiaj mamy środę, 15go, czyli to 10ty dzień. Moje oko wygląda tak, grudka jeszcze się utrzymuje:



Jeśli ktoś ma większy problem niż ja, należy udać się do okulisty. Takich rzeczy się nie lekceważy !!!! 


wtorek, 7 sierpnia 2018

Chcecie zmieniać świat ? Zacznijcie od własnego podwórka.


Żeby uszczęśliwić ludzi wystarczy niewiele, nawet skrawek trawnika pod oknem.

2 posty do tyłu pisałam o odstraszaniu psów, które sikają w jedno i to samo miejsce, czego rezultatem jest brak trawy. Sąsiad bez nogi, który akurat na tę stronę ma okno też od jakiegoś czasu narzekał na gołe placki na trawniku. Będąc zatem w Leklerku, natknęłam się w dziale ogrodniczym na paczkę nasion trawy.



Tania nie jest, nasiona zajmują połowę opakowania na zdjęciu i trzeba zapłacić 9.99. Wziełam, bo szukać gdzie indziej mi się nie chce, a na giełdę specjalnie nie pojadę, tylko po to, by zacerować parę placków gołej ziemi przed domem. Grabie wzięłam od mamy, których używa przy porządkach na grobie babci, czyli jej mamy.

Pierwszy wypalony problem to właśnie ten róg, czyli inaczej psi winkiel. Jak pamiętam, to przeważnie był cały czas goły, bo pies z bloku, a po nim inne psiny sikały jak oszalałe. Co zrobiłam ?  Wypsikałam chemią na psy dookoła, grabiami spulchniłam ziemie, rzuciłam nasiona trawy, przejechałam jeszcze raz grabiami, kolejny raz nasiona i podsypałam ziemią na kwiatki z zeszłego roku, która stała na balkonie. Podlałam. Akurat była pora deszczowa, to szybko się nasiona przyjeły.



Ten sam róg ale od strony chodnika. Widok z 25go lipca. Cały praktycznie ten obszar był goły, sama ziemia. Na tym zdjęciu kiełkują pierwsze nasiona trawy.


Gdy trawa osiągnęła pewną wysokość, rzuciłam kolejną partię nasion i tak to wygląda teraz, 7go sierpnia.



Po prawej stronie schodów mieliśmy kolejny wypalony placek. Zgrabiłam suchą trawę na bok, spulchniłam ziemię i rzuciłam nasiona. Ponieważ mamy porę skwarów, staram się podlewać wodą z kranu co drugi dzień, to wystarczy.


2gi sierpnia

I teraz, 7y sierpień, wtorek.  Trawa szybko rośnie.



8go sierpnia


12go sierpnia


wtorek, 17 lipca 2018

Jak to ugryżć ?


Karmnik dla ptaków przy skwerku. Rozumiem, że ta ośródka jest dla gołębia, a te duże kawały dla .........kota, aha.


Kiedy zdecydujemy się dokarmiać zwierzęta to:

1. Róbmy to z głową, w końcu chodzi o ważną rzecz - zaspokojenie głodu.

2. Nie dyskryminujmy zwierząt na gorsze i lepsze


Co to znaczy ?


Jesli karmimy dany gatunek, kupmy dla niego specjalną karmę.

Kula, która została w trakcie zimy niezauważona, dopiero na wiosnę sikorki ją wypatrzyły i po południu, 13.00, 14.00 podlatują. Sa dwie, jedna odważna, druga płochliwa. Na zdjęciu odważniak.



Jeśli chcemy wykorzystać do karmienia ptaków ludzki pokarm, głownie chleb, to zalecane jest jego POKROJENIE NA MAŁE CZĄSTKI. 

Za bajtla, razem z ojcem dokarmiałam gołębie w zimie. Robiliśmy to tak:

skórka chleba, za którą nie przepada moja sistrzenica


niecała minuta i mamy to


Jeszcze jedno machnięcie nożem i będziemy mieć drobniejsze cząstki.


Kiedy widzę taki obrazek





to się zastanawiam, czy ptaki to gorsze istoty ???? Skoro potrafimy stać w kuchni albo iść do sklepu, żeby kupić dla podwórkowego kota lub bezpańskiego psa żarło i postawić mu na dworze pudełko lub miskę z wodą, a ptakom rzucamy ot tak, całe kromki chleba, bo co ? PORADZĄ SOBIE ??? BO MAJĄ DZIOBY I SOBIE TE ZIARENKA WYSTUKAJĄ ? PRZECIEŻ TO DLA NICH DODATKOWA ROBOTA I MĘCZARNIA. JAKI JEST SENS ZAŚMIECANIA CHODNIKÓW I TRAWNIKÓW CHLEBEM W TAKIEJ SYTUACJI. 

TO TAK, JAK BY NAM, RZUCONO PAJDĘ CHLEBA, WIĘKSZĄ O D NAS I RADŹMY SOBIE JAK ZA EPOKI KAMIENIA ŁUPANEGO, MAMY PRZECIEŻ KAMIENIE, MOŻEMY SOBIE KAWAŁECZKI ODŁUPAĆ ...........=

POTRAFIMY STAĆ PRZY PIECU GODZINAMI, A NIE CHCE NAM SIĘ NOŻEM KILKANAŚCIE SEKUND POKROIĆ CHLEBA ? > Naprawdę jesteśmy takimi leniami ?  A może sprawia nam przyjemność oglądanie ptaka, który stara się wydłubać kawałek ośródki, a nie potrafi ? 

Są dwie rzeczy, które się przydają m.in w tym przypadku - myślenie i współodczuwanie.  O użyciu mózgu nie muszę mówić, natomiast to ostatnie oznacza - postaw się na czyimś miejscu i sprawdź, czy też tak chciałbyś/chciałabyś być traktowany/na; czy rzeczywiście Ci to pomoże i rozwiąże sytuację.

środa, 4 lipca 2018

Odstraszacz na psy i koty.


Czytam w internecie co je odstrasza, mam na myśli coś naturalnego. Jedni piszą o olejkach eterycznych, w komentarzach pojawiają się odpowiedzi, że koty je zlizują. Myślałam o occie, piszą też o geranium, ale te dwa zapachy dotyczą kotów, co z psami ?
Ano pojawia się amoniak, ocet, cytrusy, spirytus salicylowy czy chilli.

W wielu przypadkach naturalne sposoby po prostu nie działają, działają przez krótki czas, wybiórczo na indywidualne osobniki, bo każde zwierzę w ramach swojego gatunku, jak ludzie, jest indywidualistą i każdy reaguje na daną substancję inaczej.

Nie będę się bawić w sprawdzanie, co zadziała na kota sąsiada, a co zadziała na sikającego psa starowinkę pod moimi drzwiami. Mam tego powyżej uszu. W tej sytuacji postawiłam na chemię. Jeśli nikt do tej pory nie wymyślił czegoś naturalnego, dającego pozytywny rezultat w tej kwestii, zostaje alternatywa. Nie mam zamiaru maczać płatków higienicznych lub zostawiać kulek waty nasączonych substancją, która za chwilę wyparuje, ulotni się i trzeba powtarzać cały proces od nowa. Zatem ......

Jeśli macie sąsiadów, którzy wyprowadzają psa w ostatniej chwili, zwłaszcza jeśli pies jest wiekowy i pęcherz nie trzyma, więc sika na klatce, pod Waszymi drzwiami, a potem zostawia ślady na schodach, reszcie klatki, na schodach na dworze i obsikuje z wielką ulgą to jedno miejsce, na którym przestała z tego powodu rosnąć trawa, a właściciel psa wyciera siki, rozmazując je przy okazji, tylko na Wasz widok...


Jeśli kot sąsiada nad Wami składa wizyty na Waszym balkonie, schodzą po kracie dla ułatwienia, a przy okazji strąca doniczki lub skrzynki z kwiatkami, a potem siada na parapecie i wgapia się na Was przez szybę........

zostaje odstraszająca chemia. Do dostania m.in w OBI za 16 czy 17 złotych. Warto, bo działa.
Żeby zadziałał, należy porządnie umyć podłogę na klatce, by zmyć zapach moczu, dopiero potem zaaplikować. Ja psikam dwa razy w tygodniu. Kot się nie załatwia, jeszcze. Spryskuję kratę na balkonie. Od tego czasu mam spokój.



Powiecie, czemu nie porozmawiasz z sąsiadami ? No cóż, sąsiadka jest starszą panią, a sąsiedzi od psa są w moim wieku mniej więcej.  Właściciele zwierząt to bardzo wrażliwi ludzie, a ich pupile są nietykalni i stanowią drażliwy temat. Ale znalazł się sąsiad, lub sąsiadka, który/a ( już wiem, domyślam się kto, stary zgrzęda, któremu nic nie pasuje i wszystko przeszkadza ) nadał do administracji. Nie dziwię mu się, bo po śmierci żony, często gęsto odwiedza go syn z kilkuletnim wnuczkiem, a dziecko przynoszące na butach zwierzęce siki do mieszkania, to nieciekawy pomysł.
W związku z tym, na tablicy ogłoszeniowej pojawiła się kartka ze spółdzielni, by właściciele psów pilnowali zwierzęta i sprzątali po nich.
Rezultat ? Od tamtej pory pies nasikał raz czy dwa razy. Sukces.

Sąsiedzi od psa, wzieli go ze schroniska, jest to starowinka, pokancerowana psychicznie przez byłego właściciela. Niestety, jego właściciele, 4 osobowa rodzina, wyprowadzają go, gdy mają czas. Nieraz jest to 2 razy na dzień lub 3. Sa dni, jak ostatnio, kiedy wychodzą wszyscy koło 10ej rano, a wracają po 18ej, 19ej. Pies na ich widok skomle i wyje na przemian z radości, że ma znowu towarzystwo. I co z tego, że został uratowany, skoro praktycznie przez cały dzień siedzi sam w domu ?  A najfajniejsze jest to, ze gdy zasika korytarz, a np ktoś z nas jest przy tym, to właścicielka psa albo zetrze powierzchownie siki, albo skarci psa, za to, że nie potrafi wytrzymać. ........ Chciałam przypomnieć, że pies to nie człowiek, jak chce mu się sikać i to bardzo, to się odleje tam,gdzie stoi lub idzie.
Pies jest jak małe dziecko, które powinno mieć stały, zorganizowany dzienny grafik. Jeżeli nie możemy nim się należycie zająć, to kupmy sobie kwiatki, jak ja. Ja nie mam zwierząt, bo dla mnie to duży kłopot, przekonałam się ucząc się odpowiedzialności za nie w podstawówce i w liceum. Wychodzi mi lepiej z roślinami i tego się trzymam. Jeśli na starość będę miała więcej wolnego czasu, przygarnę może kota.

piątek, 8 czerwca 2018

Kadzidło - mój sposób na muchy.


Mój przypadek to balkon koło śmietnika, do tego nieco wilgotny, słońce tylko go muska z 15 cm wgłąb i po południu sobie idzie. Muchy kochają ten zakątek, a za muchami przychodzą pająki i w ekspresowym tempie zakładają pajęczyny, w efekcie odkurzam potem tłuste, czarne kulki na cienkich nogach.

Skąd kadzidło ? Moje dawne zainteresowania pewną dziedziną, dość dużo się ostało i postanowiłam wypróbować.

Będzie potrzebny węgielek trybularzowy, podpalamy go zapalniczką, czekamy aż zacznie prychać iskrami, to znak, że się rozgrzał, następnie sypiemy na niego wybrane kadzidło. Zaczyna się unosić dym i ....... much nie ma. Dosłownie. Jeśli mamy lekko uchylone okna w mieszkaniu, to tam muchy też gdzieś się zaraz pochowają. Ten opis dotyczy kadzideł żywicznych, takich jak na zdjęciu.


Kadzidła dostępne sa na Allegro m.in. Ja używam różanego i cytrynowego kościelnego. Śmierdzi jak właśnie podczas mszy, ale efekt murowany. Na Allegro dostępny jest też  komplet w małym pudełku - kilka kadzideł, węgielek z podstawką na niego.

Tzw kadzidła indyjskie też są dobre, ze względu na śmierdzący zapach, wiec polecam. Najlepsze wg mnie to waniliowe firmy HEM - to są jedyne, które potrafię zaakceptować.

Co do podstawki, do własnego użytku wystarczy taka żaroodporna miseczka którą wykorzystamy x razy.


To jest sposób dla osób, którym nie przeszkadza kościelny lub chemiczny, indyjski zapach; idealny na balkony. Z powodu gęstego nieraz, białego dymu, trzeba uważać, żeby ktoś nie pomyślał, że się mieszkanie pali :)

Alternatywą będzie wrotycz, który sprawdzę w tym roku, poza tym internet oferuje wiele artykułów z listą roślin w tym temacie.

niedziela, 3 czerwca 2018

Trzy zastosowania siemienia lnianego.


Przepisy pochodzą z kalendarza VITA z tego typu przepisami zdrowotnymi. Kartka jest z przełomu pażdziernika/listopada 2016 roku. Polecam, sama nieraz z takich przepisów korzystam, nie musząc szukać w internecie.

Siemię stosuję głównie na przełyk, żołądek i jelita. 




czwartek, 17 maja 2018

Kolonoskopia nie jest straszna.


Miałam dzisiaj kolonoskopie pod znieczuleniem. Ponieważ część rodziny jest obciążona polipami, cystami, kaszakami i innymi wykwitami cielesnymi, siostra mnie namówiła na badanie.
Jestem po 40scte i okazało się, że miałam polipa 3-4 mm w esicy czy desicy, nieważne. Był. A myślałam, że jestem zdrowa jak rydz.

Jak wygląda procedura i przygotowanie ?

Dizisiaj 7.00 do 8.00 jedna butelka przeczyszczacza, jaki mamcie na zdjęciu. od 8.00 do 9.00 litr wody.Od 9.00 do 10.00 druga przeczyszczająca butelka. A potem sama woda. Razem mi wyszły 3 butelki wody po 1.5litra.


Na 2 godziny przed badaniem nic nie jemy, nic nie pijemy. Ogólnie od wczoraj, dieta płynna, a od przedwczoraj, półpłynna.

Co jeść, a czego nie, znajdziecie np na tvn zdrowie. - dieta przed i po kolonoskopii.

Samo badanie - od pasa w dół zdejmujemy wszystko, dostajemy spodenki z flizeliny czy czegoś podobnego z dziurą na tyłku, na nogi "reklamówki", wypełniamy ankietę - wiek, wzrost, waga, co bierzemy, co łykamy, na co jesteśmy chorzy, czy to nasz pierwszy raz pod znieczuleniem itp.
Kładziemy się na stole, na lewym boku., kolana ugiętę, w stronę brody, tyłek wypięty. Dostajecie dożylne znieczulenie i odpadacie nie wiedząc kiedy.

Jelita bolą, nie powiem, nie można od razu zajadać się smażonym kurczakiem czy ziemniakami. Zaczynamy od płynów, potem pół płynów itp.

Dlaczego warto przejść takie badanie? Na ogół " niegroźny" polip, może się przekształcić w gruczolaka, a to już o krok od raka. Więc lepiej zapobiegać, niż potem pluć sobie w brodę. 

Badanie nie jest straszne. Ja akurat trafiłam na sympatyczny zespół,, razem 4 osoby przy mnie były.
Badanie z NFZ. Jedynie musiałam zapłacić za znieczulenie i kupić środek przeczyszczający.

Kto jest z Katowic, badanie robią na ul. Barbary.
 Narkoza dożylna 190 zł, a dwie butelki specyfiku 80zł. Pani w recepcji wypisze Wam jak i co brać i zażywać, chociaż w opakowaniu z butelkami macie też instrukcje obsługi.



Można zrobić zabieg bez narkozy, jeśli ktoś wie, że ból wytrzyma. Tak robi moja mama, która jest po 60tce, ma problemy z sercem i nie tylko, więc woli grzebanie na żywca, żeby potem nie mieć problemu z obudzeniem się.

Na żywca boli, o tym się przekonała m.in właśnie moja mama, ja dzisiaj też.

Okazało się, że mam bardzo długie i bardzo poskręcane jelita, wybudziłam się z ogromnym bólem flaczków, popłakałam się, bo powietrze wtłaczane do jelit przy badaniu, nie potrafi znaleźć ujścia i rozpiera ścianki jelita. Dlatego ważne jest, aby już po, dobrze sie odpowietrzyć, co nie śmierdzi, ponieważ i tak nie ma czym - dobrze opróżnione jelita są puste.

Odporność na ból zależy właśnie od tego jakie dana osoba ma jelita. Ja mam po mamie, długie i bardzo poskręcane, jak lekarz mi powiedział, dlatego leżałam na stole wg obliczeń siostry 40 min pod końską dawką narkozy, jak to wyraziła się anestezjolog, gdy się wybudzałam.  Więc raczej nikt by tego na żywca nie przeżył 

Pozostaje kwestia finansowa - nie każdego stać na dodatkowe opłaty. Myślę, że o środek przeczyszczający można by zapytać w aptece i jest nadzieja, że będzie nieco tańszy, niż ten zakupiony w recepcji na miejscu. Co do znieczulenia - 190 zł to kupa kasy, nawet dla mnie, natomiast Polski na darmowe znieczulenie nie stać.

Proszę, link do artykułu

http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,16611258,Badanie_jelita_bez_znieczulenia.html

A tu, drugi

http://supernowosci24.pl/badanie-kolonoskopowe-i-gastroskopowe-jest-finansowane-lacznie-ze-znieczuleniem/



środa, 7 marca 2018

Herbata na trawienie


Zakupiona w Lidlu. Ładnie pachnie, świeżo ususzonymi ziołami.

50% kopru włoskiego
35% suszonego koszyczka rumianku
10% mięty pieprzowej
5% suszony owoc kminku

Herbatę piję od ponad tygodnia. Działa bardzo wiatropędnie, ale dzięki temu mam mniejsze wzdęcia i lepiej się czuję w okolicy brzucha.

Ten sam efekt dostaniemy po dodaniu do potraw kminku i majeranku.

Jeśli ktoś ma problemy ze stolcem, to polecam picie koło 7ej nad ranem, kiedy metabolizm mamy szybszy, wypicie szklanki ciepłej wody z sokiem z połowy cytryny. Po 15, 20 minutach lecę do kibelka i po sprawie. W ciągu dnia piję dużo herbaty zielonej, a pod wieczór znowu woda z cytryną.




Dla początkujących w ziołach, polecam np. taki poradnik, z którego sama korzystam przy komponowaniu własnych mieszanek do potraw.



piątek, 10 listopada 2017

1 łyżka miodu daje lepszy efekt niż pastylka do ssania.


Siostrzenica chora, rozsiewa wszędzie zarazki. Cała rodzina kicha, kaszle, zatoki rozsadzają głowę.

Przy pierwszej chrypce dobrze zażyć na noc łyżkę miodu. Działa cuda. Kto nie ma miodu, polecam tymiankowe pastylki do ssania, wg mnie, najlepsze.


Łyżki miodu niczym nie popijamy, pozwalamy, aby powoli spłynął w dół gardła i oblepił go. Sprawdzone.


A jeśli już jesteśmy przy miodzie, naturalnym składniku babcinych sposobów leczenia dolegliwości, to pora wesprzeć pszczoły.

Ostatnio dokonałam jednorazowej adopcji - 1 pszczółka to 2 zł.

Cel 125 000 pszczół, dotąd zaadaptowano 100 000.

Link na zrzucie.



Miód odlany z dużego słoika. Zdjęcie.
https://adoptujpszczole.pl/?emshare





poniedziałek, 6 listopada 2017

Jak czyścimy protezę zębową.


Sposób wykorzystywany u nas w rodzinie :



Po każdym posiłku, pod wodą, używając szczotki do zębów, ruchem wymiatającym pozbywamy się jedzenia.

Protezę traktujemy jak zwykłe zęby - one też wymagają higieny, żeby nie czuć było z ust zgniłego jedzenia, żeby dziąsła nie ropiały od brudu itp.

Raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, dezynfekujemy protezę używając tabletek do tego celu - , popularne są m.in Coreba Tabs i postępujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

To wszystko.

Na stronie DENTONET.PL szczegółowa instrukcja mycia protez i ich przechowywania. U nas, protezy przechowuje się w szklance z wodą, którą trzeba co jakiś czas wymieniać.

http://dentonet.pl/krotki-kurs-czyszczenia-protez/


Zakaz wyprowadzania psów na niektórych trawnikach.

A propos mojej niedawno wysianej trawy pod blokiem. Zakazy swoją drogą, bo i tak, większość Polaków ich nie przestrzega, ale w czym rzec...