poniedziałek, 4 lutego 2013

Bezsenność


Jedni drinkują sobie przed snem, żeby potem wstać z kacem........

Drudzy chodzą na dłuuugie spacery - tak robiła moja babcia, chociaż mnie to nie pomagało, bo zawsze na poduszce miałam gonitwę myśli.

Są i tacy, co piją herbatki - moja mama. Wypiłam raz, zasnęłam nawet szybko, ale obudziłam się za wcześnie :) O godzinę :P


Są jeszcze i takie sposoby:

- cebula ugotowana w mleku. Gotujemy obraną cebulą jakichś kwadrans w mleku oczywiście, potem miękką cebulę wyjmujemy i wypijamy mleko.

(Co do samego mleka, proponuję to, z mlekomatu, przynajmniej się ścina. W ten weekend mama kupiła w spożywczaku w plastikowej butelce, mleko, które śmierdziało chemią, potem w ramach eksperymentu stało z 3 dni na wierzchu w szklance i nic, stało dalej......żadnej śmietanki, żadnego skwaszenia......brrrr)

- Szklanka soku jabłkowego, ale nie takiego z pudełka :) Teoria jest taka, że niski poziom glukozy jest odpowiedzialny za nasze przebudzenie, zatem jabłko sprawi, że glukoza nam nie 'opadnie' zbyt szybko.



Sok jabłkowy to nie jest, ale wystarczy prosta sokowirówka dla osób, które nie planują masowego przetworu warzyw i owoców:)

( nie polecam tego modelu - za każdym razem muszę rozkładać papierowe ręczniki albo ścierkę i dodatkowo wkładać fartuch bo pryska do przodu )













- Okłady z kapusty - czyli rozbijamy liście i kładziemy na kark i stopy. Potem te miejsca osuszamy i jak chcemy wkładamy dodatkowo ciepłe skarpetki i dobrze się opatulamy.


Na dzisiaj poeksperymentuję z jabłkiem i gruszką. Zrobię sobie sok i dopiszę tutaj uwagę.

- jabłko odstawiłam, postanowiłam jeszcze raz wypróbować melissę - na mnie nie działa jednak. Długo się rzucałam, w nocy przebudziłam raz Potem koło 6ej ponownie. Najbardziej chciało mi się spać koło 7ej rano, jak miałam wstać :) Melissa odpada. Chyba, że liściasta.

- drugi wieczór to był sok jabłkowo - marchwiowy i kanapka z miodem. Hmmm. Niestety nie mogę nic obiektywnego napisać, bo przydarzyła mi się babska sprawa i miałam z głowy nocne wizyty w łazience.

Tak naprawdę, musiałabym pic sok jabłkowy czy herbatę z melissy codziennie przed snem, żeby odczuć jakiekolwiek skutki uspokajająco - nasenne :) Mogę się poświęcić :)
 

1 komentarz:

  1. Ja czytałam dużo o melatoninie. Dopiero jak się dowiedziałam jak ona działa i ze ma wpływ na nasz sen, zaczęłam brac ją w tabletkach gdy miałam problemy ze snem. Miłam keidyś okres, gdy kładłam się do łózka i nie mogłam zasnąc, a jak nawet zasnelam budziłam się po 2-3h i nie spałam do rana. Ponoć po 40. roku zycia to czesto się zdarza. No ale brałam melatonine lekam 5mg i z czasem mój sen wrócił:)) normalnie spałam, nie budziłam się z środku nocy, codziennie coś mi się śniło i wstawałam wypoczeta, a nie tak jakbym w nocy pracowała na kopalni...

    OdpowiedzUsuń