środa, 9 sierpnia 2017

Epidemia moli spożywczych.


U nas w Katowicach jest ich cała chmara. Wchodzę co wieczór do kuchni i lata mi przed nosem kilka moli, a drugie tyle spaceruje sobie po ścianach i boazerii. Po gdzieś miesiącu odwlekania przejrzenia szafek z jedzeniem wreszcie się za nie wzięłam.

O molach poczytacie w internecie, nie będę robić o nich wykładu tylko zabieram się do dzieła :)




1/3 otwartych torebek musiałam wyrzucić.

 Jeśli maka lub kasza zbryla się,
albo w worku, w którym się znajdują, mąka/kasza przyklejają się do ścianki, dyndając na "nitkach" to pora je wyrzucić.
Trzeci sygnał, że jest coś nie tak występuje gdy sypiecie makę/kaszę do garnka, a one, ciągną się i przy bliższym spojrzeniu dostrzegamy pełzające gąsieniczki, to od razu produkty wyrzucamy.

Najlepiej przejrzeć od razu wszystkie torebki,, woreczki, a te zainfekowane, wrzucić do jednej reklamówki i od razu do wsypu.

Mole kochają też zioła i len mielony.

Czy trzeba przesypać sypkie produkty do słoików i naczyń zamkniętych ? Niekoniecznie.

Wszystko zależy od tego jak szczelnie zamykamy worki i torebki.

Mam mąkę w oryginalnym opakowaniu, szczelnie zwinietą górą spiętą spinaczem do prania.
Kaszę gotowaną w torebkach, po wyjęciu z pudełka, trzymam w szklanym naczyniu z pokrywką.
 Tyle. 




Pora na naczynia i mycie szafki.

Naczynia trzeba obejrzeć i umyć.  Przy okazji, nie trzymajmy tony gumek bez zamknięcia. Wybierzmy kilka i zamknijmy je do pudełka lub słoiczka. Tak przechowywane jak na zdjęciu mogą być siedliskiem roztoczy i nie tylko.


Martwy mól.


Gąsienice lubią ciemne miejsca.

 i.....miejsca na opakowaniach, które składają się, zapewniając im skrytkę oraz dostęp do otworu.


Naczynia myjemy, szafkę też - ciepła woda, trochę płynu do naczyń. Po przeschnięciu, szafki popsikałam roztworem wody przegotowanej i olejku goździkowego - od razu zaznaczam, ten zapach na mole NIE DZIAŁA !!!



Gdy już wszystko poukładam w szafkach z powrotem, położyłam liść laurowy, goździki i kozie bobki ( ziele angielskie ) - tak wyczytałam na forach, podobno odpędza mole. NIEPRAWDA.


Mole ponownie zadomowiły się w szafce, więc ........ pora na chemię.

Zanim udałam się do Auchan po plastry antymolowe, wypróbowałam pułapkę na robale od kumpla.


Wabi prusaki, rybiki i karaluchy. Kumplowi złapał się nawet pająk, a u mnie nie pogardziły nią mole, chociaż kumpel mówi, że to przypadek, ja w przypadki nie wierze :)





Najlepszą bronią są plastry, Już w pierwszym dniu złapało się na nią pare moli.

Jeden plaster przy oknie, drugi przy drzwiach, trzeci w szafce na drzwiczkach.



Można wstawić w okno moskitierę, ale nie wszyscy domownicy popierają ten pomysł. Zostaje wtedy przymykanie okna na noc.




1 komentarz:

  1. Rozwiesiłem dwa plastry firmy bros w kuchni i nic to nie pomogło. Ani jeden się nie złapał a mole wciąż buszują.

    OdpowiedzUsuń

1 łyżka miodu daje lepszy efekt niż pastylka do ssania.

Siostrzenica chora, rozsiewa wszędzie zarazki. Cała rodzina kicha, kaszle, zatoki rozsadzają głowę. Przy pierwszej chrypce dobrze zażyć n...