czwartek, 17 lipca 2014

Ziemiórki, upierdliwie pokemony.


W tym roku zakupiłam sobie dwie doniczki lubczyku.

Tak wyglądał zaraz po rozsadzeniu. Potem zaczął pięknie się rozrastać. To jest jedna z doniczek.





Lubczyk w gorące dni uwielbia błotko, w nieco chłodniejsze, z podlewaniem trzeba sie ograniczyć. W którymś momencie musiałam przesadzić i pojawiła się kolonia czarnych paskudztw atakując całą doniczkę. Musiałam roślinę wyrzucić, bo nie było szans na wyplenienie ich. Została druga kępka która też została zaatakowana.



Odwiedziłam Słoneczny balkon.


Podcięłam zioło i dałam do suszenia.

Resztę ziemiórek usunęłam mechanicznie czyli zdjęłam wilgotnym ręcznikiem kuchennym.

Znalazłam żółty kubek, zrobiłam mieszankę podaną na Słonecznym balkonie i muszę przyznać, że dośyć dużo w nią się złapało, chociaż wolałabym, żeby w pułapce znalazła się połowa kolonii żerującej na lubczyku.

Na zdjęciu pływają te, które złapały sie w ciągu pierwszych 4 dni. Szału nie ma.

Zaczęłam podlewać naparem z czosnku. zrobiłam tak z cztery razy. Niestety, nie pomógł. 

Wzięłam się za roztwór wody utlenionej z wodą - ten pomógł w dużym stopniu. Ilość ziemiórek spadła o 3/4.
 Nadal padalce się pojawiają, nadal je ręcznie usuwam. Staram się nie podlewać rośliny cały czas roztworem, tylko dawkuję go, powiedzmy, co drugi dzień. Niestety, lubczyk jakby stanął mi w miejscu, zmizerniał. Zastanawiam się, czy rośliny nie przesadzić - usunąć ziemię, obmyć pod wodą i posadzić do nowej doniczki. Chyba tak zrobię.

Żal patrzeć.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz