wtorek, 22 lipca 2014

Bawarka - herbata z mlekiem.


Herbatę z mlekiem piłam po raz pierwszy w latach 90tych w Anglii. To było niebo w gębie. Mieszkałam z parą starszego małżeńśtwa i chodziłam na kurs angielskiego. Ta herbata ( której dwie paczki wzięłam ze sobą do Polski ), to mleko........... Na miejscu już nie smakowało tak samo. Brakowało tostowych, gumiastych kanapek, które można było popić angielską herbatą i soku z pomarańczy, który, mimo, że z pudełka, też smakował inaczej na angielskim gruncie.
Wtedy bawarka miała sens. Później pojechałam tam do pracy i przestałam zwracać uwagę na walory smakowe angielskiej herbaty - inaczej smakuje liściasta, inaczej z torebki - ta ostatnia, totalna lura.


Po lewej, herbata z 1995 roku, w której trzymam teraz karty do gry.
To był smak. 




O bawarce czytam, że mlekopędna, albo że to nie prawda;  że powiększa piersi, że badania wykazały jedno, a inne badania co innego, a poza tym, jej właściwości podpadają pod ludowe bajdy. Nie będę wnikać. Od samego czytania się odechciewa.

Przechodzę na angielskie strony. Mleko sojowe czy normalne regularnie dodawane do herbaty może hamować aktywność insuliny. W artykule opublikowanym w 2002 roku w Journal of Agricultural and Food Chemistry" wyczytamy, że czarna herbata daje insulinie kopa, w przeciwieństwie do zawartego w herbacie mleka. Natomiast cytryna w czarnej herbacie neutralnie wpływa na insulinowe zachowanie w naszym organizmie z drugiej strony, może cechować się właściwościami przeciwutleniającymi.
W 2001 przeprowadzono test, który pojawił się w "Free Radical Research". Jego celem było ustalenie, czy mleko posiada właściwości blokujące wchłanianie niektórych związków flawonowych herbaty. Okazało się, że mleko nie stanowi tu żadnej przeszkody.

Po drugiej stronie lustra, pojawiają się opinie, że mleko szkodzi. Herbata rozluźnia w pewnym sensie nasze naczynia, ale taki efekt uzyskuje się bez mleka. I tu pojawia się tekst - naukowcy wierzą, że ............. jakieś związki w herbacie łączą się ze związkami w mleku.......... Jeśli ktoś wierzy bez naukowych dowodów, to takie blablanie mogą sobie wsadzić.

Ojciec Grande pisze o gotowanej esencji herbacianej pitej z mlekiem. Suchą herbatę zalewamy wodą w osobnym wyparzonym czajniczku, doprowadzamy do wrzenia, gotujemy przez dwie minuty a następnie zostawiamy na pól godziny, żeby dobrze naciągnęła. Taką esencję dodajemy do wrzątku w szklance i pijemy z mlekiem. Książeczka numer trzy.

Dla znających angielski:

http://teaguardian.com/tea-health/adding-milk-to-tea-good-for-health-or-not.html#.U86kEEBYuSo

Opinie naukowców, którymi nas faszerują, zmieniają się tak szybko jak w reklamach pojawiają się co raz to nowe 'uzdrawiające' leki, wolę polegać na naszych dziadkach i pradziadkach. Pili bawarkę i żyli, nie przejmując się informacyjną papką, którą teraz nas się bombarduje. Lubicie bawarkę ? Nic nie stoi na przeszkodzie żeby ugasić nią pragnienie, bez względu na to, czy ma cudowne właściwości czy nie.

W tym tygodniu natknęłam się na indyjską herbatę, której kwintesencję stanowi mieszkanka przypraw korzennych - masala. Każdy musi dobrać własną, ale wystarczy wypróbować masale gotowe, podane na różnych stronach. Poza tym przyprawy też posiadają pewne właściwości mające działanie na nasze ciało i umysł.

Nigdy nie byłam w Indiach więc nie mam porównania przygotowując coś indyjskiego na gruncie polskim.Jednak od czasu do czasu warto uatrakcyjnić sobie życie i przy okazji sprawić przyjemność naszym kubkom smakowym, a o to nietrudno, kiedy ma się w szafce pikantne i ostre przyprawy, których u nas nigdy się nie używało.

Indyjską miksturę wybrałam ze względu właśnie na przyprawy, których kiedyś mi bardzo brakowało. Mleko z herbatą nigdy mi nie odpowiadało, ( prócz angielskiej wersji ), bardziej herbata z cytryną, mimo to, raz kozie śmierć. Poza tym, w Biedronce pojawiła się angielska herbata, za co jestem WDZIĘCZNA !!!!. W końcu mogę wrócić na chwilę do lat 90tych i przypomnieć sobie jak smakuje ten napój w normalnej wersji, że tak to ujmę.

Przepis na bawarkę na stronie: COOKING WITH ALIA 

Podaję przepis po polsku. Może komuś zasmakuje słodkawy posmak mieszanki. Ja się do niej długo przyzwyczajałam. Najpierw dosypywałam masalę do kompotów, dopiero kiedy pojawiła się 
Twinings ( którą namiętnie pijałam w różnych odcieniach smaku w Anglii ) wróciłam do hinduskiej chai.


Składniki masali:

4 łyżki zielonego kardamonu
2 łyżki cynamonu
1 łyżkę anyżu
1/2 łyżki imbiru
1/2 łyżki pieprzu
1/4 łyżki goździków

Przyprawy mają mieć postać proszku, ale jeśli np dodamy świeży imbir, rozgnieciemy w moździerzu resztę składników, to nic się nie stanie. 

Na kubek wody wsypujemy 2 łyżki herbacianej mieszanki. Gotujemy w rondelku doprowadzając do wrzenia. Wlewamy wtedy 2 kubki mleka i 3 łyżki cukru. Gotujemy dalej, aż mleko się zagotuje. Wyłączamy ogień. Wrzucamy 1 łyżkę liściastej czarnej herbaty i parzymy ją w mlecznej miksturze przez 3 minuty. Jeśli chcemy mocniejszą herbatę, parzymy dłużej. Przecedzamy dwa razy, żeby pozbyć się do końca paprochów. Gotowe.

Ja swojej herbaty nie przecedzam, tylko wrzucam szczyptę masali do gorącej herbaty, czekam moment i piję z jedną łyżką cukru.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

1 łyżka miodu daje lepszy efekt niż pastylka do ssania.

Siostrzenica chora, rozsiewa wszędzie zarazki. Cała rodzina kicha, kaszle, zatoki rozsadzają głowę. Przy pierwszej chrypce dobrze zażyć n...