czwartek, 20 czerwca 2013

Jak się pozbyć mączlików bez udziału chemii ???/ - aktualizacja 2


Przyniosłam te pierony na pomidorach, i teraz wysysają mi nie tylko pomodory, ale truskawkę, stewię, zabrały się za grubosza :)

Pytanie do Was - jak się mam tej plagii pozbyć ?


Zanim mi ktoś w ogóle odpowie:

1 . sposób: żółty kolor i wazelina, w tym przypadku kolorowy papier z klejem z tyłu



Stewia 

Pomodoros





2 sposób - oprysk wodą z czosnkiem - w tym przypadku 2 ząbki czosnku w kawałkach wrzuciłam prosto do spryskiwacza - efekt, muszki lubią czosnek najwidoczniej, bo nie potrafią się od liści odczepić

AKTUALIZACJA 1

białe muszki jak były, tak są. Przeniosły się na goździki. Spryskałam dzisiaj ponownie rośliny wodą z czosnkiem, która stoi od wczoraj - ale syf :) Na żółtych kartkach coś się tam poprzylepiało, tyle ,ze wazelina w taki upał nie za bardzo się sprawdza, bo traci lepkość. Żółty kolor do tej pory przyciągnął 1/3 muszek, które na poczatku obijały się o wazelinę, wcale się o nią nie lepiąc.

Wzięłam wczoraj czosnek i ząbki powtykałam do doniczek. 

Teraz patrzę na fb - tabelka o naturalnych 'środkach' na pewne problemy w ogródku, a tam:

3 sposób - podobno mięta działa odstraszająco na białe muszki. Więc jutro ide do kwiaciarni i kupię jedną doniczkę.

Aktualizacja 2

pozbyłam się stewii. Była już taka biedna, że nie było sensu jej ratować. To jak walka z wiatrakami.

Przy okazji odkurzania - odkurzyłam liście pomidorów. Jutro sprawdzę ile muszek zostało.

Na drugim balkonie postawiłam doniczkę z miętą na doniczce z pomidorem - czy zapach mięty odstraszy mączliki ??? Hmmm. Jestem sceptyczna, jeśli woda z czosnkiem nie podziałała.

Żólte kartki g dały. 

W walce z wampirami soków roślinnych trzeba jednak walczyć od dołu, czyli dostarczyć mączlikom trucizny, a przy okazji zasilić roślinę.

Jakieś pomysły ?

Dziękuję za komentarz pod postem :) Z pewnością się przyda w przyszłości, i nie tylko mnie :)

9 komentarzy:

  1. W zeszłym roku też mi stewię skutecznie zeżarły i ostatecznie pozbyłam się ich z wszystkimi zainfekowanymi roślinkami. W tym roku roślinki jeszcze jakoś wyglądają, więc spróbuję powalczyć. Znalazłam na razie takie sposoby:
    1. podlać wywarem tytoniowym - 12 papierosów zalać wrzątkiem i po ostudzeniu opryskać
    2. woda pół na pół z mlekiem, spryskać (niby bardziej na mszyce, ale zaszkodzić zapewne nie zaszkodzi)
    3. 2 łyżeczki sody oczyszczonej i 2 ząbki czosnku na szklankę wody, spryskać
    4. 50 g szarego mydła i szklanka wody, spryskać.

    Osobiście na razie testuję wywar z orzechów piorących i po pierwszym oprysku jest dziadostwa jakby mniej, ale w zeszłym roku same orzechy nie dały rady, wobez czego będę je wzbogacać w pokrzywę i skrzyp (te działają na mszyce, ale czarne paskudy też mi się pojawiają, a może na mączlika pomoże). W zeszłym roku też nie wiedziałam, że mączliki mają cykl życiowy 30-dniowy i pewnie za krótko powtarzałam opryski.

    Generalnie wychodzi mi, że mączliki nie lubią oprysków zasadowych jak porównuję różne sposoby.

    Trzymam kciuki, żeby Ci roślinki przeżyły! Mam nadzieję, że jeśli któryś środek zadziała, podzielisz się nim. Gdzieś czytałam, że ten tytoń komuś zadziałał, może zacznij od niego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Ci dziękuję za tak obszerny komentarz :) Postaram się wypróbować Twoje metody :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie mączliki zaatakowały miętę słodką cytrynową, nie wierzę zatem, a by mięta miała to paskudztwo odstraszać.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie zaatakowały jarmuż. Bardzo mi szkoda, bo dzieci go uwielbiały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam je na jarmużu. Próbowałam ekologicznym preparatem z oleju rydzowego i nic. Preparat się skończył a mączlik ma się dobrze. Dziś spróbuję z czosnkiem. Choć bez entuzjazmu. Jestem rozczarowana tymi ekologicznymi preparatami. Są do bani.

      Usuń
  5. Jeżeli chodzi o miętę, to ona raczej ich w żaden sposób nie odstrasza, ponieważ próbuje pozbyć się maczlikow właśnie z krzaczka miety, który pięknie mi się rozrosl i walczę i niego ;) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie na tarasie mączlik zaatakował pelargonie w donicach, próbowałem go zlikwidować chemią ale wyrzucone pieniądze, świetny interes dla producentów tych preparatów ale to nic nie działa. W końcu się wkurzyłem wziąłem opalarkę ustawiłem temperaturę 650 C stopni i mały nadmuch, nadmuch powodował, że zaczęły latać wokół roślin i oto chodziło. Wysoka temperatura je po prostu topiła, następnego dnia było już kilka, kolejnego dnia sporadycznie się jakiś trafił ale opalarka zrobiła swoje. Bałem się trochę o rośliny ale po kilku dniach widzę, że nic im się nie stało - ważna rzecz, nie można kierować opalarki w jedno miejsce cały czas trzeba nią ruszać dookoła rośliny i kierować na unoszące się owady. Codziennie kontroluje bo wiem, że wylegną się ze złożonych jaj kolejne ale długo nie pożyją. To jest jedyny skuteczny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja opryskałam tych małych drani płynem do naczyń i szarym mydłem pomogło pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez spryskalem plynem do naczyn.tylko pierwszym razem pomoglo a teraz lataja dalej ,Jestem bezradny

    OdpowiedzUsuń

1 łyżka miodu daje lepszy efekt niż pastylka do ssania.

Siostrzenica chora, rozsiewa wszędzie zarazki. Cała rodzina kicha, kaszle, zatoki rozsadzają głowę. Przy pierwszej chrypce dobrze zażyć n...