wtorek, 21 maja 2013

Geranium, bodziszek, anginka, pelargonia pachnąca


Ponieważ mieszkam nad rzeczką, wylęgarnią komarów, od pewnego czasu staram się znaleźć na nie remedium.

W zeszłym roku był to olejek goździkowy, który dobrze się sprawdzał podczas prób zaśnięcia :)

W tym roku, znalazłam w Przepisie na ogród, wydanie specjalne Kwiaty w domu 1/2013 ( cena 2.99 zł ) ustęp o angince.  Przypomniało mi się, ze będąc dzieckiem, ta 'śmierdząca' roślina była częstym gościem na parapetach.



Postanowiłam o niej poszperać no i okazało się, że ma mnóstwo dobroczynnych właściwości, w tym odstrasza komary ale też inne zwierzątka:


Podstawowe wiadomości:



Link na zdjęciu, ze strony e-ogrody.pl Tytuł: wytrzymałe bodziszki.



 Szukałam w lokalnych kwiaciarniach. Znalazłam w jednej i wziełam dwie, drugą dla mamy. Dopiero w tym miesiącu na dobre się pokazały. W OBI nie ma. W Leroy też nie widziałam.

Jak pisałam na fb, pora komarów jeszcze nie przyszła na dobre. Miałam u siebie w pokoju jednego i szybko z niego uciekł. U mamy, jakieś 3 cm bydle jak tylko wleciało, tak szybko się stamtąd wyprowadziło. Na mniejsze latające stworzenia też działa. Ale jeszcze sprawdzian przede mną, kiedy komary na dobre zaatakują :) Zrobię wtedy aktualizację.

Geranium zaraz po kupnie w starej doniczce. Stał na południowo - zachodnim oknie. Szybko żółkł, zaczęły pojawiać się plamki.



Przesadziłam go , uspokoił się i zaaklimatyzował się jakoś. Gdy mocno świeci, stawiam go w pólcieniu, przy łóżku. Staram się go nie przelewać. Jak ma za bardzo sucho od razu żółknie. Uszczykujemy go, wtedy bardziej się rozkrzewi.



Dużo informacji na jej temat i jak ja stosować i do czego znajdziemy na forach: 

 








2 komentarze:

  1. mam od 3 lat bardzo rozrośnięte geranium. Komary omijają parapet. Wolą siadać na naszej skórze. Pech chce, że bardzo rzadko siedzę na parapecie. A nie będę latał z geranium po pokoju. Chociażby z racji tego, że tylko na parapecie ma dość światła. Chociaż- może w tym roku postawię geranium- córkę mojej rośliny na stole, Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zabrałam do domu starą anginkę, która została skazana na zniszczenie, bo ktoś uznał, że nie pasuje do wnętrza. Na dwóch zdrewniałych dwumetrowych łodygach były dwie marne kępki liści. A ja przypomniałam sobie o angince, która ponad 20 lat temu stała w sypialni mojej Babci. Przez te wszystkie lata nigdzie nie widziałam takiego kwiatka, w żadnym sklepie. Obcięłam te marne kępki, włożyłam do ziemi i po roku mam pięknego kwiatka. Poprawia mi nastrój, przypomina piękne chwile z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń