środa, 18 lipca 2012

Myjemy leśne owoce

link do artykułu na zdjęciu


Mamę w zeszłym tygodniu obsypała wysypka typu - wyglądam jakbym miała ospę.

Stopy, nogi, napuchnięte dłonie. Makabra. Zjadła nektarynkę, którą znajoma miała umyć. 

Nie wiadomo czy to nektarynka, czy też coś innego. Może uczulenie na owoce, może na inne pożywienie...

Kuzynka w zeszłym roku też nabawiła się wysypki. Podejrzewa nieumyte maliny.

Faktem jest, że kupujemy owocowe i warzywa, które nieraz spryskiwane są chemią, żeby odpędzić szkodniki i robale. A potem ta chemia dostaje się do naszego organizmu. 

Oprócz chemii, owoce są świetnym siedliskiem dla pewnych robali i ich jaj. Więc, warto myć owoce, zwłaszcza teraz latem. 

A jak już coś nas obsypie - idziemy do lekarza. Polecam najpierw pierwszego kontaktu, a potem dermatologa. Bo z tymi ostatnimi jest różnie.

Po śmierci babci mama dostała wysypki. Okropnej. Leczona była sterydami. Przyczyna - nieznana. Dopiero po dłuższym czasie, mama wyznała znajomej, że dotknęła już rozkładającej się babci w trumnie przed pogrzebem - jad kiełbasiany, czy jak to się nazywa ( to było bardzo mądre posunięcie ) 

Więc jak mamy problemy ze skórą, to lepiej odwiedźmy z dwóch dermatologów i najlepiej, przypomnijmy sobie, co dotykaliśmy albo jedliśmy. Wtedy diagnoza nie będzie musiała się kończyć na sterydach. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz