środa, 23 sierpnia 2017

Dwa kwiatki doniczkowe dla początkujących - szybkie rozmnażanie.


Zanim ktoś weźmie się za rozmnażanie przez szczepki geranium czy innych roślin, niech wypróbuje jedną z tych dwóch, aby mieć pojęcie na czym to polega. Ich rozmnażanie jest tak proste jak budowa kija, a gdy nie ma się doświadczenia, należy zacząć od czegoś prostego właśnie.

Zanim kupicie jakąkolwiek roślinę warto o niej poczytać, a najlepszą lekturą są książki z lat 80tych i 90tych. :) Mam takie z czasów, gdy ojciec miał świra na punkcie roślin i bonsai. O książkach w kolejnym poście.

Trzykrotka i hoja.

W przypadku trzykrotki - urywamy kawałek gałązki i wkładamy do wody, używam kranówki. W niecałe 2 tygodnie pojawiają się " korzonki ".

Natomiast u hoi, urywamy gałązkę i sadzimy od razu do ziemi. 


Trzykrotka. 

Trzykrotka to roślina, która nie lubi suchego powietrza. Najlepiej ją trzymać w dusznym i parnym klimacie, tak mi się wydaje. Gdy ją kupiłam, miała pod spodem pełno suchych liści i zaczątki wełnowca, a wełnowiec kocha suche powietrze.


Dlatego, przynajmniej raz w tygodniu należy zrobić jej przysznić. Albo w łazience, albo na balkonie, popsikać ją odstaną wodą. Robimy to nie tylko z wierzchu, ale podnosimy delikatnie gałęzie i spryskujemy je od dołu, sprawdzając przy okazji, czy nie ma zdechłych liści, robali,

Jest to doniczkowy odpowiednik psa z długą sierścią.
Sprawdzamy patykiem do szaszłyków czy ma mokro. Podlewamy raz, dwa razy w tygodniu od spodu.,chociaż nie ukrywam, że poję ją też od góry.
Raz w tygodniu ja zasilamy.
Trzykrotka potrzebuje światła. Swoją muszę codziennie obracać, by każda strona dostała światłem dziennym po liściach, jeśli będzie go mało, wtedy roślina nie będzie bujnie rosnąć ani nie stanie się kompaktowa. Jak widać na dole doniczki, liście na gałązce zaczynają rzadzieć.


Jakby się ktoś czepiał, dlaczego mam zupę w proszku i dlaczego na tablicy - jest przeterminowana i podoba mi się opakowanie :P


Gdy podczas tygodniowego spryskiwania i pielęgnacji urwie nam się gałązka, nie wyrzucamy jej tylko wkładamy do wody.
Na zdjęciu korzenie mają już miesiąc, tyle trzymałam ją w wodzie. Oczywiście, ukorzenia się szybciej, w tydzień, albo niecałe dwa.




Trochę gałązek poszło, ale mam nadzieję, że coś z nich jeszcze wyrośnie nowego. Zaczekam kilka mscy i dam znaka, czy się przyjeły, czy padochły.



Czas na HOJĘ.

Nasza hoja ma ponad 10 lat. Kiedyś rosła bujnie i kwitła soczyście. Potrafi wyprodukować cięzkie kwiatostany o przyprawiajacym zawrót głowy przesłodkim zapachu.

Ale po jakimś czasie została przeniesiona do innego pokoju, w ciemniejszy kąt. Ojciec doszedł do wniosku, że przesuszanie i rzadkie dbanie o nią jest dobrym sposobem. Tylko potem słyszałam ciągle - a dlaczego ma tak mało liści ? A dlaczego nie kwitnie ? - Bo o nią nie dbasz, dlatego.

Hoja musi mieć dostęp do światła.
Nie lubi stać w wodzie, więc podlewamy ją od dołu, opieramy krawędzią o podstawkę, by mogła pozbyć się nadmiaru wody.
Raz w tygodniu podlewamy obficie, od góry też można, nic jej się nie stanie, tylko potem musi obciec. Spryskujemy liście, akurat na niej potrafi się zgromadzić dużo kurzu, zwłaszcza tygodniowego.
Kiedyś obywała się bez zasilania, dzisiaj, po długim okresie zaniedbania, stosuję Humus do kwiatków kwitnących, którym podlewam też pelargonie.



W momencie gdy uznamy, że swoim pnączem ciora ziemię, obcinamy kawałek z 3 liśćmi na górze i prosto do ziemi. Podlewamy. To wszystko.
Gdy o kwiatek regularnie dbamy, po jakimś miesiącu pokaże się nowy listek.

 Gałązka po prawej i nowy zielony listek po środku.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz