środa, 28 maja 2014

Nadmierne pocenie się i śmierdzący problem.


Znajomy ( ten od spaceru w lesie ) przysłał mi kolejną kartkę z kalendarza. Dzięki :) Pozdrawiam i w niedzielę idziemy zwiedzać inne kąty :)



niedziela, 25 maja 2014

Zielona część pora.


Od pewnego czasu cebulę zastąpiłam porem. Dodaję go do zup, jajecznicy, mielonego mięsa, tortilli..... prawie wszystkich dań, oprócz kanapek.

Nie jest tak narzucający się pod względem smaku i zapachu jak cebula,  jest łagodniejszy i nie muszę się już martwić, czy rano mam zabić zapach gumą czy cukierkiem. Siostra już mnie nie pyta : Jadłaś jajecznicę ? ( przeważnie do jajecznicy wrzucam tonę czosnku albo pół kilo cebuli ).

Wybieramy młode pory ze sztywnymi liśćmi, przerośnięte to przeważnie grubasy z żółtym pióropuszem. Odkrawamy ciemne liście od góry i zostawiamy jasną zieleń z białym korzeniem. Jeżeli por jest młody, wykorzystać można wszystko.

W piątek dostałam niestety przerosłe spaślaki i tylko tyle z nich udało mi uratować. Dokładnie myjemy, ściągamy gumką i do zamrażalki. Rosół bez pora, to nie rosół.


Coś o porze na fit for life - właściwości, jak kupować, przepis na zupę

Do tego, w zielonej części znajduje się najwięcej olejków eterycznych oraz innych związków, o których w linku na zdjęciu

http://fitforlife.pl/index.php?id=40&id_pod=75&id_artykul=1845


- aby dobrze umyć pora, przekrawamy go w pół i myjemy każdą warstwę pod zimną wodą

- gotujmy i smażmy obie części białą i zieloną  osobno, nie mieszajmy ich, ponieważ każda ma inny czas gotowania.

- parę centymetrów ponad białą częścią, znajduje się równie smaczny kawałek rośliny podobny w smaku do szalotki. Zresztą por pochodzi z cebulowatych, więc pewne podobieństwa nie powinny dziwić. Białe części razem z jasno-zielonymi wykorzystuję do smażenia, nie tylko do rosołu.

Podsmażam na maśle, następnie odstawiam na bok, na talerzu, a na patelnię wrzucam mięso, gdy jest już prawie gotowe, dodaję podsmażonego pora. Cebula przy tym wysiada.

- możemy zielone części zblanszować i użyć do sałatek lub ( młodego i jędrnego pora ) smażymy je w gorącym oleju i posypujemy nimi zupy. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- wrzucamy liście ( całe, jeśli są młode i jędrne ) do blendera wraz z domowej roboty rosołem lub innym wywarem z jarzyn, miksujemy w celu uzyskania puree. Na jego bazie robimy zupę kremową np lub puree zamrażamy jak kostki do lodu, by potem je dorzucić do sosów, zup, past oraz innych potraw. 

Przykładowe puree:

jasna zielona część, czosnek, oliwa z oliwek, świeże zioła, trochę soku z cytryny lub octu o okreśłonym smaku. Pychota.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Marynata:

np. do mięs, dobrze się w niej czuje kotlet schabowy:

zmiksowana pasta z liści, białego wina, oliwy z oliwek, czosnku, tymianku, szalotek, soli morskiej, białego pieprzu, kuminu oraz kolendry.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- bierzemy zieloną cześć pora ( jasną i ciemną ), dodajemy do niego nasze ulubione zioła ( świeże najlepiej ), gumka i taki pęczek wrzucamy do wywaru, rosołu, zupy..........

- inna wersja to bardzo drobno poszatkować lub zmielić po wysuszeniu i wymieszać z innymi ziołami. Trzymamy w słoiczku.

- liście mogą posłużyć jako 'podkładka' pod mięso, które pieczemy. Wzbogacą smak soków i tłuszczu, wyciekających podczas pobytu mięsiwa w piekarniku.


Smażenie białej części razem z jasną zieloną.

- liście są odporne na wysokie temperatury ale jeśli ich nie przypilnujemy, mogą szybko przybrać kolor węgla lub brązu. Jeśli zdecydujemy się je smażyć w gorącym oleju, zróbmy to 

1. na średnio - małym ogniu, sposób pyrkający. Czas smażenia powinien wynieść jakieś 5, 7 minut. Liście lekko zwiędną i opalą się nieco na brązowo, chociaż nie muszą. 

2.  drugim sposobem będzie podkręcenie ognia i tutaj stoimy przy garnku, cały czas mieszając. Czas smażenia znacznie się skróci.

3. Porowe chipsy.

kroimy w paski białą cześć wraz z jasno - zieloną. Mają wyjść jakieś cztery kubki. Do patelni o podwójnym dnie wlewamy 2 łyżki oleju. Wrzucamy na patelnię porowe frytasy, solimy i pieprzymy, obtaczamy pory w oleju.

Załączamy palnik na średnio - mały ogień.  Czas smażenia to 20 - 30 min, zależnie od wielkości pora oraz stopnia chrupkowatości jaki chcemy osiągnąć. Gdy jedna strona przyjmie ładny słoneczno - brązowy odcień, przewracamy frytki na drugą stronę.

Każda porowa frytka ma dotykać dna patelni, więc najlepiej do tego nada się patelnia na duże naleśniki. Jeśli nie będzie miała podwójnego dna, nie szkodzi. Sama takiej nie mam. Byle by por nie przywierał do dna.

Świetny dodatek do marchewkowej lub porowej zupy.


DUSZENIE   na małym ogniu. Wlewamy tyle wody, by pory przykryć. Dość szybko miękną. 3 - 5 minut i gotowe.


Także, jeśli ktoś jeszcze nie próbował, to polecam. Jeśli ktoś posiada zmysł kucharski, można z liści wyczarować nie jedno.

środa, 21 maja 2014

Kilka porad dla gotujących


Z książki

'Książka kucharska dla samotnych i zakochanych ' Marii Lemnis i Henryka Vitry z 1972. Wydanie VI.
Egzemplarz pożyczony.

Nie lada gratka. Pachnąca starocią z żółtymi, pozalewanymi kartkami na końcu i bez tylnej okładki - często z niej musiano korzystać, czyli musi zawierać dające się przełknąć treści.

Nie cytuję, obrabiam tekst własnymi słowami:


1. w odkrytym naczyniu gotujemy jarzyny zielone - zachowają swój kolor.

2. w garnku z pokrywką, natomiast, powinien się znaleźć kalafior, seler i szparagi - one wtedy zachowają biały kolor

3. cebula, pietruszka zielona, sałata, szczypiorek czy surówka jarzynowa stanowią dobry dodatek do  konserw rybnych i mięsnych.

4. jeżeli zostanie nam w słoiku zeschła musztarda, dodajmy do niej nieco octu i oliwy a wtedy znowu będzie na chodzie

5. niektóre jarzyny zostawiają na rękach plamy, jak np buraki, aby tego uniknąć, obierajmy je w wodzie.

6. między posiłkami zalecane jest chrupać marchewkę lub jabłko - wymiotą resztki jedzenia spomiędzy zębów. Niestety, zęby i tak potem trzeba umyć i tak. Przynajmniej, wyszorować je dwa razy dziennie.

5. kiełbasa też traci kolor, ale nie wtedy, gdy zakryjemy miejsce nacięcia papierem śniadaniowym.

6. świeże pieczywo łatwo pokroimy w kromki nożem, nurzanym przed każdym cięciem we wrzątku.

7. przecier pomidorowy zalejmy na 1 palec olejem - jego data ważności nieco się przedłuży. Zalecane przechowywać w szklanym słoju.






piątek, 16 maja 2014

Pierwsza pomoc - a co to takiego? Czyli znieczulica po polsku.


W jednym z marketów, pod wieczór, ochroniarz dostał ataku epileptycznego, upadł i uderzył głową w jakichś twardy przedmiot, krwawiąc przy tym dosyć obficie.

Obok niego znalazł się mężczyzna, jeden z klientów. Kazał skołowanemu personelowi przynieść ręczniki, ułożył go w pozycji bocznej i podłożył coś pod głowę. Gdyby nie on, nie wiem, ile czasu ochroniarz spędziłby na posadzce, jak długo osoby przy kasie tępo i biernie obserwowałyby całą sytuację a personel głowił się, co robić.

 A czy ktoś zadzwonił ? Przede mną kobieta, wyciągnęła komórkę - Na pogotowie 112? Tak mówię i sama naciskam 112. Ta, widząc, co robię, schowała komórkę.

Udało mi się dodzwonić pod 112 za drugim razem. Czekałam dosyć długo, a było po 20.00. Przełączyli mnie do Katowic, spytali czy ochroniarz jest przytomny, potem przekazałam komórkę mężczyźnie znajdującym się cały czas przy poszkodowanym, bo wiedział, co powiedzieć. Ja na chwile wyszłam przed market, starając się dodzwonić na pogotowie, potem wróciłam z komórką przy uchu do środka, wiec nie miałam pojęcia, co się dzieje.

Czy ktoś w ogóle pofatygował się, aby wykręcić 112 ? Nie widziałam takiej osoby. Może jeden ochroniarz, reszta, jak gdyby nigdy nic, stała przy kasach, kasjerki robiły swoje, personel nie wiedział za bardzo co czynić. Ja też przyznaję się, że mogłam postąpić mniej biernie.

Dzięki tej sytuacji doszło do mnie, że gdybym tak straciła z niewiadomego powodu przytomność, to miałabym małe szanse przeżycia do przybycia karetki, biorąc pod uwagę reakcje osób w sklepie na moim osiedlu, w mojej dzielnicy.

Z drugiej strony, no przecież przesadzam, czy naprawdę oczekuję od ludzi, że rzucą wszystko i jak stalli, to całą gromadą rzucą się na pomoc jednemu człowiekowi, skoro przy nim już znajduje się parę osób. ?

Czy na ludzi można liczyć ? Tak, znajdzie się taki rodzynek, który z zimną krwią i głową na karku, podejdzie i zrobi to, co należy. Reszta.......... to było surrealistyczne uczucie. Otrzepało i przetrzepało mną na wylot. Co się stanie, gdy tak jeden z rodziców znajdzie się w takiej sytuacji ? Lepiej nie myśleć.

Od dzisiaj, co jakichś czas, będę wklejać filmiki i rady jak postępować w przypadku, gdy trzeba będzie udzielić komuś pierwszej pomocy. Lekcje praktyczne z jej udzielania powinno być obowiązkowym punktem w szkołach. Zamiast nudzić się na lekcjach wychowawczych, powinno się pokazać dzieciakom, co robić w sytuacjach zagrożenia życia, jak ratować rannego i nieprzytomnego...... Każdy dorosły powinien obowiązkowo i co rocznie, przechodzić kurs udzielania pierwszej pomocy. Sama miałam w liceum i na kursie prawa jazdy. Przynajmniej na WOSie była jakaś praktyka wciskania klatki manekina do środka. Natomiast na prawie jazdy - filmik i opowieści zblazowanego pana doktora. Czy po latach można coś z tego zapamiętać ?

Udzielanie pomocy osobie nieprzytomnej.






' Suchy' chleb dla ......... kurek.



Jeżeli ktoś nie ma zwyczaju suszyć chleba i mleć go na bułkę tartą, niech włoży go do reklamówki i zawiesi gdzieś na płocie, położy w klatce w bloku przy wejściu np. na kaloryferze lub gdy ma się obok zabudowany śmietnik, odwiedzany przez wszelaki przekrój społeczny, niech zawiesi taką reklamówkę z chlebem gdzieś przy wejściu, lub na zewnątrz.

Spotkałam dzisiaj w 'budce' na kontenery przy bloku bardzo sympatycznego dziadka. Przytrzymał mi klapę pojemnika na papier i powiedział, że zbiera chleb dla kurek ( spleśniały odpada ). Powiedziałam, że będę pamiętać i mu zawieszę następnym razem przy wejściu. 

Nie wiesz jak pomóc? Wystarczy taki mały gest, a nawet dziadek czy babcia się ucieszy. 


czwartek, 15 maja 2014

W Katowicach 7 hoteli dla owadów zapylających


7 to już dobrze, ale nie wystarczająco. Dlatego, żeby pomóc zapylaczom przeżyć, proponuję spojrzeć na prawą szpaltę i ściągnąć zieloną książeczkę Greenpeace na temat konstrukcji takich hoteli. Są naprawdę bardzo proste do wykonania. Gdy zrobi się cieplej też pomyślę o skonstruowani takiego przybytku.

http://www.mmsilesia.pl/481118/2014/5/15/hotele-dla-pszczol-powstana-w-katowicach-lokalizacje?category=news

środa, 14 maja 2014

Przeziębienie - powrót. Domowe sposoby cd.


Kartka z gazety. Tym razem od znajomego, z którym z powodu pogody, nie poszłam na spacer po ......... lesie :) Będzie pogoda, będzie las. Pozdrawiam :)

Polecam powrót na łono przyrody. Przy okazji pozbywam się profilu na fb, powinno wygasnąć za półtora tygodnia. Jak patrzę po ile wiadomości niektórzy zostawiają na swoich profilach, a ile ja siedziałam bezsensownie przebierając przez powtarzające się tematycznie blogi i strony, to doszłam do punktu obrzydzenia. Moje ciało zaprotestowało siedzącym trybem życia.

O jeden profil mniej :) Główny zostawiam, a nuż, najłatwiej skontaktować się z ludźmi, głównie by zostawić wiadomość lub przesłać linka.

A wszystkim fejsbukowiczom dziękuję za odzywanie się, nawet tym wybuchowym i nieparlamentarnym. Ja przepraszam tych, którzy mogli się poczuć urażeni moimi, nieraz nieskładnymi wypowiedziami i strumieniami świadomości. Profil nie był typowy, ale nie mialam zamiaru siedzieć w samej tematyce bloga. Szybko się nudzę.

Wracam do bycia człowiekiem i czasów, kiedy omijałam portale społecznościowe z daleka.


niedziela, 11 maja 2014

Na świecie produkuje się tyle żywności, żę można by nia nakarmić z 12 mld ludzi.


Dlaczego więc tyle osób na świecie głoduje ?

- Tona pszenicy to dzisiaj 100 euro. mniej niż żwir z solą, którym posypują w zimie drogi.

- rocznie firma w Wiedniu wywozi jakieś 2 mln ton chleba, niekiedy zdatnego jeszcze do spożycia -( jeśli ktoś mi powie, że chleb mający dwa dni jest do wyrzucenia, to ja powiem, że potrafię zjeść chleb starszy, a kiedy już zaczyna chodzić, moczę w jajku i na patelnię lub suszę i mielę na bułkę tartą, nawet ciemny ).


- W Szwajcarii rolnictwo jest wydajne, ale produkcja rolna niewielka, dlatego 4/5 zbóż importują z Indii. Tam, natomiast, mniej więcej 200 mln ludzi cierpi z powodu chronicznego niedożywienia.

- Każdy rolnik zostawia 10% ziemi, aby leżała odłogiem. Ma za to kasę z Unii. Na części tych odłogów uprawiają kukurydzę, Robią tak od niedawna, ponieważ pojawiła się miejscowa ciepłownia, która skupuje roślinę na opał.

Tak zaczyna się dokument:

Link na zdjęciu.

http://vod.pl/nakarmimy-swiat,81679,w.html

Wyprodukowany w 2005 ale wciąż na czasie, jeśłi chodzi o stosunek mały rolnik duży koncern,  mała łódź rybacka, która łowi przez określony czas w roku a duże przedsiębiorstwo, które wymiata ryby z mórz przez cały rok ( warto zobaczyć jakiej jakości jest ryba łowiona przez małe łodzie, a jakie oklapłe trupki przywożą przemysłowe trawlery )

Dokument przeplatany jest wypowiedzią specjalisty ONZ ds wyżywienia, a na końcu, mamy wypowiedź dyrektora Nestle.

Kto jeszcze nie oglądał, polecam zapoznać się z treścią dokumentu. Kasa się liczy, nie jakość. 



piątek, 9 maja 2014

Zainwestujcie w śllimakową wyciskarkę a Wasze jellita Wam podziękują, i nie tylko one.


Do tej pory miałam sokowirówkę, która się nieco przegrzała. Tak to jest z tanimi urządzeniami agd.

( To nie jest reklama, urządzenie zakupiłam za własne pięniądze, a ponieważ odczułam pozytywne skutki soków z wyciskarki, po prostu dzielę się z Wami moimi wrażeniami ).

Ponieważ od dawna myślałam o wprowadzeniu w życie programu oczyszczania się ze zbędnych toksyn i innej chemii, postanowiłam zainwestować w wyciskarkę. Nie chciałam wydawać na nią swoich 4 pensji, ani nie miałam ochoty zagracać nią małej i ciasnej kuchni. Ustaliłam granicę na 1500 zeta. Nie pojadę w tym roku na zagraniczną wycieczkę, ale za to poczuję się lepiej w środku. Poza tym, nasz kraj też jest piękny.

Używam wyciskarki od 5, 6 dni, około. Wczoraj zrobiłam sobie przerwę, bo zaczęła wydawać dziwne odgłosy, ale dzisiaj posmarowałam ją olejem roślinnym i wszystko wróciło do normy.

1 łyżka miodu daje lepszy efekt niż pastylka do ssania.

Siostrzenica chora, rozsiewa wszędzie zarazki. Cała rodzina kicha, kaszle, zatoki rozsadzają głowę. Przy pierwszej chrypce dobrze zażyć n...