niedziela, 29 września 2013

Przeziębienie i sok z buraków


Przeglądam stare gazety i nigdy bym nie pomyślała, że buraki można pić na przeziębienie, a to takie uniwersalne warzywo.

Przyjaciółka, marzec tego roku, na okładce Natasza Urbańska

Jest przepis na syrop, ale alternatywą może być picie soku, najlepiej pół szklanki codziennie.

Syrop:

2 nieduże buraki ćwikłowe
3-4 łyżki cukru

Myjemy, obieramy i siekamy - ma wyjść drobna kostka.

W szklanym/emaliowanym naczyniu, zasypujemy buraki cukrem, tak jak w przypadku cebuli.

Naczynie ląduje do lodówki i schładza się tam 24h.

Następnie syrop odcedzamy.

Zażywamy 2x na dzień, wystarczy po jednej łyżce

Kuracje kończymy 4, 5 dni po tym, jak przeziębienie minie .


Nie dla cukrzyków, ale ze względu na żelazo i kwas foliowy -  dla osób z anemią, kobiet w ciąży, dla karmiących matek




piątek, 27 września 2013

Czym myjecie uszy?


Przez całe życie myję:

1. w czasach dzieciństwa - watą na wsuwce; 2. potem wacikami do uszu ( w wieku 25 lat musiałam się udać na czyszczenie uszu, bo miałam zatkane oba kanały ).

Dlaczego nie czyścimy uszu w ten sposób: ( link na zdjęciu )













3. Tata kiedyś używał gruszki do lewatywy, też spróbowałam i muszę napisać, że raz na 2, 3 miesiące tak sobie uszy czyszczę,  NIE CODZIENNIE !!!


A dlaczego nie powinniśmy myć uszu wodą ?

4. Jest jeszcze bezinwazyjna metoda pana Michała Tombaka, przy której nie wsadzamy niczego do ucha. I tę metodę polecam. Nie będę jej tutaj opisywać. Zachęcam do kupna którejś z książek pana Michała.


Przyznam, że u mnie wosk przelewa się w uszach i bardzo mnie korci, żeby co ranek wsadzić łyżkę i po prostu, go wydłubać, bo jest to irytujące uczucie.

Ostatnio przemyłam uszy czymś, czym właściwie nie powinnam. Natknęłam się na stronę eko, pewnej pani mieszkającej we Francji. I myślę, dobra, zaryzykuję, w końcu ona to stosuje raz na, powiedzmy, 3 tygodnie. I teraz czekam, aż moja woskowina wznowi nadprodukcję i używam patyczków, żeby uszy podrażnić właśnie w tym celu. Dla jednej osoby to co dobre, nie musi być korzystne dla drugiej. Moja nauczka. Więc uważajcie, co pakujecie do uszu.

wtorek, 24 września 2013

Rozgrzewamy klatkę i plecy przy kaszlu


Gorczyca

mielimy 5 łyżek gorczycy i zalewamy 2 litrami gorącej wody, mieszamy.

moczymy w roztworze ręcznik, mały do twarzy np., na klatkę piersiową, przykrywamy z kolei suchym ręcznikiem, obwijamy się czymś wełnianym, powiedzmy szalikiem i tak sobie leżymy 30 minut.


Maść z cebuli

Ucieramy dużą cebulą i mieszamy z gęsim tłuszczem, trzymamy w słoiku, w chłodnym miejscu.


Maść ze smalcu 

Topimy świeżą słoninę, jakieś 4 łyżki, dodajemy 30 kropli olejku sosnowego.

Ogrzewamy na parze, cały czas mieszając do czasu, gdy składniki się połączą.

Następnie dodajemy kolejne 30 kropli olejku. Mieszamy.

Odstawiamy, żeby maść stężała.

Przechowujemy w lodówce.





Wyschnięte, perfumowane nawilżające chusteczki zamiast zapachowych saszetek


Wczoraj w drodze do sklepu chciałam wytrzeć sobie ręce, bo akurat zjadłam pączka. Niestety z moich chusteczek odkleiła się klapka i całkiem się wysuszyły. Ponieważ nie było kosza, pomyślałam, że je wyrzucę w drodze powrotnej.

Wracam, otwieram torbę a tam ładnie pachnie. Okazuje się, że chusteczkami, jedną wyjęłam na wierzch. Dobry sposób na odświeżenie torebki. Jeżeli zapach całkiem wywietrzeje, dodam kilka kropli olejku liliowego, bo tak akurat pachną moje chusteczki.

Przy okazji, można je wykorzystać do szafy i włożyć między ubrania :)

Przypadek - matką inwencji :P Może ktoś już kiedyś wpadł na taki pomysł, nie wiem. Mnie to przyszło do głowy wczoraj, w drodze ze sklepu.






poniedziałek, 23 września 2013

Soda + olejek zapachowy = niedrogi środek odświeżający


Postawiłam słoiczek w ten weekend, na półce w łazience. A może zadziała, myślę. No i zadziałał. Trochę potrząsnąć, zostawić otwarty na 2 min i pachnie w całej łazience.

Dość dużo kropli dałam do sody i chyba za dużo, ale można dosypać więcej proszku. Polecam. Teraz sprawdzam jad długo tak intensywny zapach wytrzyma do końca tygodnia.

Pytanie - ile tego nasypać i dodać kropli. 1/3 pojemnika plus kilka kropli, ja dodałam do swojego słoiczka z 10.


niedziela, 22 września 2013

Sprzątamy pokój, organizacja miejsca, czy pozbywać się opakowań i pojemników ?


Zeszłotygodniowe sprzatanie jeszcze się nie zakończyło, muszę się pozbyć jeszcze wielu rzeczy z podłogi. I wynieść kwiatki - może ktoś inny się nimi zaopiekuje.

W sprzątaniu, zwłaszcza małego pokoju, w którym zalega masa rzeczy, chodzi przede wszystkim o ich równe, ładne ułożenie tak, żeby zabierały mało miejsca i jeszcze żeby pozwoliły znaleźć dodatkową przestrzeń na inne rupiecie.

Do tego przydadzą się opakowania, których już dawno bym się pozbyła, ale mam naturę chomika. I nieprawda, że pewnych pierdół powinno się pozbyć, bo ich od x czasu nie używamy. Zawsze się przydadzą, nawet za kilka lat :)

Od czego zacząć sprzątanie? Wyrzucamy niepotrzebne rzeczy do dużej reklamówki. Podziurawiona i podarta mata do ćwiczeń jak u mnie? Ustawiamy obok drzwi.

 Kwiatki, których już nie chcemy? Możemy ustawić na dworze przy kubłach na śmieci, może ktoś sobie weźmie.

Składowisko papierów? Szybko przebieramy i sortujemy wg rodzaju: ulotki, paragony, gazety - z gazet wyrywamy to, co nas interesuje, reszta na makulaturę, albo zanosimy do biblioteki. Tam się z gazet bardzo ucieszą.


Bierzemy to, co stoi obok drzwi i wynosimy. Nie będzie zagradzać ani zagracać miejsca.

A potem odkurzamy i przecieramy po kolei, półki, szuflady...... ładnie układamy, równo. Na końcu bierzemy się za podłogę.




Na górze, książki do pozbycia się . Na dole, tematycznie ułożone, zeszyty, francuski, z biblioteki, dvd.....




Gdyby nie kwiatki, to parapet też byłby zawalony papierzyskami. Na kaloryferze już poukładałam, chociaż nadal panuje artystyczny nieład.










Podniebne półki to doskonały sposób na wykorzystanie przestrzeni w małym pokoju.
Sprzątajac je, wszystko zdejmujemy, odkurzamy odkurzaczem - mój stawiam na biurku, bo z niego wielki słoń, potem przecieramy wilgotną szmatką.







Możemy stworzyć dodatkowe miejsce, kupując takie 'półeczki'. Przez pewien czas leżały tam papiery, potem leżakowały kwiatki, służą też do wieszania roślin.


Jeśli chodzi o kwiatki, to polecam zebrać małe roślinki, do jednego pojemnika, tym sposobem udąło mi się znaleźć miejsce na parapecie jeszcze dla dwóch kwiatków.



Szuflady


Najlepiej ułożyć w nich rzeczy tematycznie, i tak:

Biurko:



A w nim wykorzystałam pudełko po butach, żeby nie pobrudzić szuflady pisakami, długopisami i flamastrami. Każda szuflada jest uporządkowana mniej więcej tematycznie.



Ponieważ nigdy nie potrafiłam znaleźć temperówki, spinaczy i innych małych pierdół, więc je posegregowałam do małych pudełeczek i już nie muszę tracić czasu na ich szukanie.

Rozsuwane pudełko po cukierkach


Pojemnik po malinach, ponieważ był czysty, zostawiłam go. ( Patyczki do uszu, które spadły na podłogę można wykorzystać do wyczyszczenia klawiatury m.in )



Pudełko po szpilkach nadało się idealnie


A jeśli ktoś ma korkową tablicę, która bardzo się przydaje, nie tylko w biurze, to organizator na pineski


Na biurko świetny organizator, po piwie :)



Drugi taki, ale czteropak, wykorzystuję na rzeczy do higieny.



Szuflada na rzeczy do higieny osobistej jak i kable, nie kable. Niegdyś mieściła staniki, majtki i skarpetki.


Dzisiaj to miejsce na kosmetyki i nie tylko. Ładnie i równo poukładane i już wiem, gdzie co mam.





Dolna, czwarta szuflada - kable, zasilacze, paski, elementy aparatu, moskitiery, rękawiczki do sprzątania i ... światełka na choinkę, tylko bez bolców :) Ktoś przy kupnie nie sprawdził, ale można to jakoś załatwić.



Kolejny zestaw szuflad - szafa. Tam kiblują rzeczy o charakterze 'artystycznym' :P

Jedna szuflada, po i przed


Pudełko po herbacianym zaparzaczu


Babcine druty, wszystkie razem w worku, który pamięta chyba czasy moje dzieciństwa


Brzydka mała kosmetyczka, w sam raz na pierdółki. Woreczek z patyczków do uszu, też się przyda, przynajmniej niektóre kolczyki czy korale nie porysują się, gdybym je trzymała wszystkie razem obok siebie.


Druga szuflada


Kosmetyczki w paski są idealne na włoczki, koronki czy wstążki. Duża pojechała ze mną na wycieczkę i towarzyszyła mi do toalety :) Po powrocie odzyskała swoją poprzednią funkcję. Trzymam w niej stare sznurówki, gumki do majtek, itp. W mniejszej mieszczą się koronki jeszcze z młodzieńczych czasów mamy. 

Porządkowanie szuflad nie kończy się na ich wyjęciu i wymyciu, trzeba też zajrzeć tu zanim się je wsunie na miejsce. Koszmarny syf.



Mały koszyk z Ikei, wrzucam tam, to co mi podejdzie pod rękę. Świeczki się zawsze przydadzą. Mały piesek już niekoniecznie, ale co z nim zrobić ???




Gdzie chowam inne rzeczy?

Guziki, które odpadły od płaszcza, bluzek itd, - do portmonetki która nie spełnia swojej pierwotnej funkcji, bo bym musiała ją wyrzucić po tygodniu częstego użytkowania, a tak świetnie się sprawdza w tej roli. I siup do ww. koszyka, który stoi mi nad łóżkiem


Poza tym warto zbierać guziki, bo są drogie. Te dwa pudełka to chyba jeszcze z czasów prababć



Brzydka kosmetyczka albo portmonetka, ...żałuję, że wydałam na nie kasę, ale przydały się i tak, więc nie marudzę.


Stare i nowe wizytówki, papiery trzymane z sentymentu 

Drobne z zagranicznych wycieczek. Przydadzą się na przyszły rok. 
Tutaj trzymam gumki i spinki, i nosze ze sobą w torbie, w specjalnej kieszeni 



PRZYBORY DO SZYCIA

pudełko na herbatę, nitki w pudełko bodajże po dekoderze, suwaki, wstążki w opakowaniu po wyprawce dla niemowlaka


Duże pudełko pochodzi z prezentu na święta sprzed 3, 4 lat



Plastikowe pudełko i cerata - tutaj trzymam m.in nożyczki, małe druty, i inne pierdoły 


Kolejny plastikowy pojemnik, z którym nie wiedzialam, co zrobić - a tu proszę, rzeczy czekające na dokończenie i to niezwłoczne




Cierpię na nadmiar koszyków, więc jeden z nich wylądował na lodówce, tam kończą rzeczy, które codziennie noszę przy sobie.


Pudełko po mydle i cukier z wycieczki.



Plastikowe opakowanie po albo ubranku dla niemowlaka , albo jakiejś gazecie czy kalendarzu, Ma dwa zatrzaski, więc myślę, że było w nim ubranko. Tu lądują właśnie ulotki, które mnie zainteresowały i inne podobne papiórzyska.


Stare torebki na prezent - albo je wykorzystuję jeszcze raz ( kto z nas pamięta, w jakiej torebce dostał prezent??? :), ale trzymam w nich inne papiery


Stare koperty - jeśli ktoś prowadzi działalność i musi coś wysyłać, książki np. - to bąbelkowe koperty nadadzą się ja ulał do recyclingu.
Inne koperty można wykorzystać do miesięcznego składania w nich potwierdzeń z paczek, podpisujemy miesiąc i rok. Potwierdzenia się przydadzą, bo znajdzie się ktoś, kto 3 miesiace po wysłaniu paczki, da znać, że jeszcze do niego nie dotarła.
 Do kopert wkładamy też paragony czy faktury i podpisujemy.
Albo wycinki z gazet - osobno przepisy, osobno inne rzeczy. 



Dostałam pudełko czekoladek, chciałam wyrzucić, a nie miałam gdzie włożyć kasztanów z zeszłego roku - ta da.


Organizator na listy - jak dla mnie świetny. Kupiłam go, żeby zrobić decoupage. Oczywiście nie zrobiłam, ale mimo tego, nadal go używam.


Kosmetyczko - torba z Twojego Stylu, ma dobrych parę lat. Na wycieczki w sam raz. Na włoczki też. 


Plastikowe pudełko po małej pamiątce z pewnego miasta. I już nasiona mi się nie walają po kuchni.


Kto piecze pierniki na swięta i nie tylko, to wie, że to grzech wyrzucać takie ładne pudełko. Drugie wylądowało u siostry.


Bałagan


i po bajzlu 


Podłoga jeszcze zagracona, ale jutro biorę się do roboty po południu. Mój własny post dal mi kopa :)