wtorek, 1 maja 2012

Katar sienny


Autorka bloga wychodzi z założenia, że znajomość angielskiego to dzisiaj mus. 

Dlatego pewnych rzeczy tłumaczyć nie będzie, jeśli znajdzie ciekawą stronę w tym języku.

Niektórzy mogą się obrazić, proszę bardzo,  Jeśli ktoś ma ochotę na tłumaczenie, niech da znać, mogę je tu umieścić z nickiem, imieniem lub nazwiskiem autora tłumaczenia.

Jeśli znajdę coś w innym języku, który znam, nie ma sprawy, chętnie przetłumaczę. 

Jeżeli ktoś będzie potrzebował pomocy w odszyfrowaniu treści, niech da znać. 

To tak na marginesie. 


Katar sienny zaczął mnie męczyć jakieś dwa lata temu, zawsze w marcu i kwietniu. 
To było niewinne kichanie, niekiedy mylone z prawdziwym katarem, dlatego żeby się zabezpieczyć i nie rozłożyć w łóżku, kupowałam akatar. 
Teraz wiem, że robiłam błąd. 
Bo jeśli mam katar, na drugi dzień drapie mnie w gardle, zaczynam kaszleć. Przy siennym płaczę, swędzą mnie oczy i nie mam zapchanych zatok.
 Ojciec też na to cierpi, ale zaczyna kichać pod koniec maja i w czerwcu. Pomaga mu Zyrtek. Rada - kupno leku wyjdzie taniej, jeśli udamy się do lekarza po receptę :)

Z ciekawości poszukałam w internecie i wyszło takie coś:



Poniższy obrazek to tylko fragment artykułu



W poradniku Zdrowie ( http://www.poradnikzdrowie.pl/ ") wydanie majowe, możemy przeczytać, że alergicy mają mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory i miażdżycę.
Jeśli osoba chora na astmę jest dobrze leczona - zawał praktycznie jej nie grozi.

Ci, którzy mieszkają na wsi niech się cieszą, zwłaszcza mieszkańcy mający pod nosem obore. Tak samo niech zrobią właściciele zwierząt - te dwa czynniki zmniejszają ryzyko alergii. Jeśli chodzi o zwierzęta, dobrze jeśli będą w domu przed narodzinami dziecka. Jeśli przyniesiemy kota czy psa już po narodzinach bobasa, zwierzę może stać się źródłem uczulenia.

Zdrowie, maj, 4.99 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz